Królewna ?nie?ka - bajka dla dzieci Karla Grimma i Wilhelna Grimma
autor bajki: Karl Grimm i Wilheln Grimm
Pewnego razu, podczas srogiej zimy, kiedy sypa?y si? p?atki ?niegu jak pierze z rozprutej pierzyny, siedzia?a królowa przy oknie o ramach z czarnego hebanu i szy?a. Tak szyj?c i patrz?c na ?nieg uk?u?a si? w palec i trzy krople krwi upad?y w ?nieg. A poniewa? czerwona krew cudnie wygl?da?a na bia?ym ?niegu, królowa pomy?la?a sobie:
"Chcia?abym mie? dziecko bia?e jak ?nieg, rumiane jak krew i o w?osach czarnych jak heban".
Wkrótce potem królowa powi?a dziewczynk? bia?? jak ?nieg, rumian? jak krew i o w?osach czarnych jak heban. Nazwano j? ?nie?k?. A kiedy dzieci? przysz?o na ?wiat, umar?a królowa.
Po roku król poj?? drug? ?on?.
By?a to pani pi?kna, ale dumna i zarozumia?a, a nie mog?a ?cierpie?, ?eby kto? by? od niej pi?kniejszy. Mia?a ona cudowne zwierciad?o, w którym si? zawsze przegl?da?a, a przegl?daj?c si? pyta?a:
- Zwierciade?ko, zwierciade?ko, powiedz przecie, kto najpi?kniejszy jest na ?wiecie?
A zwierciad?o odpowiada?o:
- Ty?, królowo, najpi?kniejsza jest na ?wiecie...
I królowa by?a zadowolona, bo wiedzia?a, ?e zwierciad?o mówi?o prawd?.
Tymczasem ?nie?ka podrasta?a i stawa?a si? z ka?dym dniem pi?kniejsza; a kiedy sko?czy?a siedem lat, by?a pi?kna jak jasny dzie?, pi?kniejsza nawet od samej królowej.
Pewnego razu królowa zapyta?a zwierciad?a:
- Zwierciade?ko, zwierciade?ko, powiedz przecie, kto najpi?kniejszy jest na ?wiecie?
A zwierciad?o odpowiedzia?o:
- Królowo, jeste? pi?kna jak gwiazda na niebie, ale ?nie?ka jest tysi?c razy pi?kniejsza od ciebie.
Przerazi?a si? królowa, z?ó?k?a i zzielenia?a ze z?o?ci. I od tej chwili znienawidzi?a ?nie?k?. A z?o?? i zazdro?? wci?? ros?y w jej sercu jak truj?ce ziele, a? wreszcie nie mia?a ju? dnia ani nocy spokojnej. Przywo?a?a wi?c jednego ze strzelców i rzek?a:
- Wyprowad? dzieci? do lasu, nie chc? jej wi?cej widzie?. Masz j? zabi?, a na dowód prawdy przynie? mi jej serce.
Strzelec us?ucha? rozkazu, wyprowadzi? ?nie?k? do lasu, lecz gdy wyci?gn?? nó?, a?eby przebi? jej niewinne serduszko, rozp?aka?a si? dziewczynka i zacz??a go prosi? tymi s?owy:
- Ach, drogi strzelcze, daruj mi ?ycie, pójd? sobie daleko w dziki las i ju? nigdy nie wróc? do domu.
A ?e by?a tak pi?kna, ulitowa? si? strzelec i powiedzia?:
-Uciekaj wi?c, biedne dziecko! "Dzikie zwierz?ta i tak ci? po?r?" - pomy?la? sobie, ale jako? l?ej mu si? zrobi?o na sercu, bo ?al mu by?o j? zabi?. A spotkawszy po drodze zaj?ca, zabi? go, wyj?? mu serce i przyniós? królowej na dowód, ?e zabi? ?nie?k?.
Tymczasem biedne wystraszone dziecko b??ka?o si? samo jedno po wielkim lesie nie wiedz?c, co pocz??. Zacz??a biec i bieg?a tak po kamieniach i przez ciernie, a dzikie zwierz?ta uchodzi?y jej z drogi, nie robi?c jej nic z?ego; bieg?a, a? zabrak?o jej tchu. A by? ju? wieczór; wtem ujrza?a male?ki domek i wesz?a do niego, chc?c odpocz??. W domku tym wszystko by?o male?kie, ale tak czyste i mi?e, ?e nie da si? opowiedzie?. Sta? tam stoliczek nakryty bia?? serwetk?, a na serwetce siedem ma?ych miseczek, a przy ka?dej miseczce ?y?eczka, no?yk i widelczyk, a po?rodku sta?o siedem kubeczków. Pod ?cianami sta?o siedem ?ó?eczek, jedno przy drugim, starannie za?cielonych czy?ciutk? po?ciel?.
?nie?ka by?a g?odna i spragniona, zjad?a wi?c kawa?eczek chleba, z ka?dej miseczki troszeczk? jarzynki, a z ka?dego kubeczka upi?a kropelk? wina, gdy? nie chcia?a komu? jednemu wszystkiego zje??. Potem, poniewa? by?a bardzo zm?czona, chcia?a si? po?o?y? do ?ó?eczka, ale ?adne nie by?o odpowiednie: jedno za d?ugie, drugie za krótkie, a? wreszcie siódme okaza?o si? w sam raz; u?o?y?a si? tam i zasn??a.
Kiedy si? ju? zupe?nie ?ciemni?o, przyszli gospodarze tego domku. By?o to siedmiu karze?ków, którzy do tej pory pracowali w górach wydobywaj?c drogie kruszce. Zapalili siedem ?wieczek, a kiedy w pokoju zrobi?o si? jasno, zauwa?yli, ?e kto? tu by?, gdy? nie wszystko znale?li w tym porz?dku, w jakim zostawili.
Pierwszy zapyta?:
- Kto siedzia? na moim krzese?ku?
Drugi:
- Kto jad? z mojego talerzyka?
A trzeci:
- Kto u?ama? kawa?ek mojego chleba?
Czwarty:
- Kto zjad? moj? jarzynk??
Pi?ty:
- Kto u?ywa? mojego widelczyka?
Szósty:
- Kto kroi? moim no?ykiem?
Siódmy:
- Kto pi? z mojego kubeczka?
A kiedy pierwszy si? obejrza?, zawo?a?:
- Kto wchodzi? do mojego ?ó?eczka?
Reszta przybieg?a, a ka?dy zawo?a? ze zdziwieniem:
-I w moim te? kto? le?a?!
A kiedy siódmy zajrza? do swego ?ó?eczka, zobaczy? w nim ?pi?c? ?nie?k?. Zawo?a? swych towarzyszy, którzy pokrzykuj?c ze zdziwienia przynie?li swoje ?wieczki i uwa?nie pocz?li si? przygl?da? ?nie?ce.
- Ach, mój Bo?e! Ach, mój Bo?e! - wo?ali. - Jakie to dziecko jest pi?kne!
I tak si? radowali, ?e nie chcieli dziewczynki obudzi? i pozostawili j? ?pi?c? w ?ó?eczku. Siódmy karze?ek spa? u swoich towarzyszy, u ka?dego po godzinie, a? min??a noc.
Kiedy nast?pnego dnia ?nie?ka obudzi?a si? i ujrza?a siedmiu karze?ków, przestraszy?a si? bardzo.
Ale oni zapytali przyja?nie:
- Jak si? nazywasz?
- Nazywam si? ?nie?ka - odpowiedzia?a.
- W jaki sposób dosta?a? si? do naszego domku? - pyta?y dalej karze?ki.
Opowiedzia?a im wi?c ?nie?ka, jak to macocha kaza?a j? wyprowadzi? do lasu i zabi?, jak strzelec ulitowa? si? nad ni?, jak bieg?a ca?y dzie?, a? wreszcie trafi?a do tego domku. A na to karze?ki:
- Je?li zechcesz nam prowadzi? gospodarstwo, gotowa?, pra?, szy? i wszystko utrzymywa? w porz?dku, to mo?esz u nas pozosta?, a niczego ci nie zabraknie.
- O, tak - zawo?a?o dziewcz? - z ca?ego serca!
I pozosta?a u nich. Utrzymywa?a im dom w porz?dku; od samego rana sz?y karze?ki w góry wydobywa? z?oto i brylanty, a wieczorem wraca?y na kolacj?, któr? przygotowywa?a ?nie?ka. Ca?y dzie? dziewczynka by?a sama w domu, a karze?ki przed wyj?ciem mówi?y jej zawsze:
- Strze? si? macochy, która mo?e si? dowiedzie?, gdzie jeste?. Pami?taj, nie wpuszczaj nikogo!
A tymczasem królowa, gdy ujrza?a serce, które uwa?a?a za serce ?nie?ki, by?a przekonana, ?e znów jest najpi?kniejsza na ?wiecie. Podesz?a do swego zwierciad?a i zapyta?a z u?miechem:
- Zwierciade?ko, zwierciade?ko, powiedz przecie, kto najpi?kniejszy jest na ?wiecie?
A zwierciad?o odpowiedzia?o:
- Ty? pi?kna, królowo, jak gwiazdy na niebie, ale za lasami, ale za górami mieszka ?nie?ka z karze?kami, tysi?c razy pi?kniejsza od ciebie...
Zatrz?s?a si? ze z?o?ci królowa, gdy? wiedzia?a, ?e zwierciad?o mówi prawd?. Zrozumia?a, ?e j? strzelec oszuka? i ?nie?ka ?yje. Znowu dniami i nocami nie mog?a zazna? spokoju i my?la?a tylko o tym, jak by pasierbic? pozbawi? ?ycia. Po d?ugim namy?le z?a macocha umalowa?a twarz i przebra?a si? za star? handlark?, tak ?e nikt by jej nie pozna?.
W tym przebraniu posz?a za lasy, za góry, gdzie mieszka?a ?nie?ka u siedmiu karze?ków, zapuka?a do drzwi i zawo?a?a:
- Pi?kny mam towar i bardzo tani!
?nie?ka wychyli?a si? z okienka i rzek?a:
- Dzie? dobry, dobra kobieto, co macie do sprzedania?
- Dobry towar, pi?kny towar - odpowiedzia?a rzekoma handlarka. - Gorseciki jedwabne w ró?nych kolorach i wyci?gn??a jeden, który by? spleciony z ró?nokolorowego jedwabiu.
"T? poczciw? kobiet? mog? wpu?ci?" - pomy?la?a ?nie?ka, otworzy?a drzwi i kupi?a sobie ?liczny gorsecik.
- Ach, moje dziecko - rzek?a stara - jak ty wygl?dasz! Chod?, mocniej ci? ?ci?gn? tym gorsecikiem.
?nie?ka nie przeczuwaj?c nic z?ego zgodzi?a si?, ale stara coraz mocniej i mocniej ?ci?ga?a sznur gorsecika, a? ?nie?ce zabrak?o tchu i pad?a jak martwa na ziemi?.
- Ju? nie b?dziesz najpi?kniejsza! -- zawo?a?a macocha i wybieg?a z domku.
Nied?ugo potem, pod wieczór, siedmiu karze?ków wróci?o do domu. Jaka? by?a ich rozpacz, kiedy ujrza?y swoj? kochan? ?nie?k? le??c? jak martwa na ziemi. Unios?y j? z pod?ogi, a zauwa?ywszy, ?e jest za mocno ?ci?gni?ta sznurem gorsecika, przeci??y go na pó?. Dziewczynka zacz??a powoli oddycha? i o?y?a.
Kiedy si? karze?ki dowiedzia?y, co si? sta?o, rzek?y:
- T? star? handlark? by?a na pewno z?a królowa. Strze? si? i nie wpuszcza ju? nikogo, kiedy nas nie ma w domu!
Z?a kobieta, po powrocie do zamku, zadowolona podesz?a do zwierciad?a i zapyta?a:
- Zwierciade?ko, zwierciade?ko, powiedz przecie, kto najpi?kniejszy jest na ?wiecie?
A zwierciad?o odpowiedzia?o:
- Ty? pi?kna, królowo, jak gwiazdy na niebie, ale za lasami, ale za górami mieszka ?nie?ka z karze?kami, tysi?c razy pi?kniejsza od ciebie.
Kiedy to królowa us?ysza?a, ca?a krew sp?yn??a jej do serca ze z?o?ci, gdy? zrozumia?a, ?e ?nie?ka o?y?a.
- Ale teraz - rzek?a - co takiego wymy?l?, ?e ju? nie o?yjesz!
I czarodziejskimi sposobami, które jej by?y znane, uczyni?a zatruty grzebie?...
Przybra?a znowu posta? starej kobiety i tak przebrana posz?a za lasy, za góry, gdzie mieszka?a ?nie?ka u siedmiu karze?ków.
Zapuka?a do drzwi i zawo?a?a:
- Pi?kny mam towar i bardzo tani!
?nie?ka wychyli?a si? i krzykn??a:
- Id?cie sobie dalej, kobieto, nie wpuszcz? nikogo!
- Ale obejrze? przecie? mo?esz? - powiedzia?a stara, wyci?gn??a zatruty grzebie? i podnios?a do góry. I tak si? spodoba? dziewczynce, ?e da?a si? namówi? i otworzy?a drzwi. A kiedy ju? kupi?a, odezwa?a si? stara:
- Chcia?abym ci? porz?dnie uczesa?!
Biedna ?nie?ka znów nie przeczuwaj?c nic z?ego pozwoli?a wpi?? sobie grzebie? we w?osy i w tej samej chwili pad?a bez czucia na ziemi?.
- Teraz ju? nie o?yjesz! - rzek?a stara i odesz?a w las. Na szcz??cie niedaleko by?o do wieczora i karze?ki wróci?y do domu. Kiedy ujrza?y ?nie?k? le??c? na ziemi. Zrozumia?y, ?e to zrobi?a z?a królowa. Zacz??y wi?c szuka? i znalaz?y zatruty grzebie?, a z chwil? kiedy go wyj??y, dziewczynka znów otworzy?a oczy.
Opowiedzia?a im, co si? sta?o, a karze?ki jeszcze raz j? przestrzeg?y i zabroni?y jej komukolwiek otwiera? drzwi.
Królowa znów stan??a przed zwierciad?em i zapyta?a:
- Zwierciade?ko, zwierciade?ko, powiedz przecie, kto najpi?kniejszy jest na ?wiecie?
A zwierciad?o odpowiedzia?o:
- Ty? pi?kna, królowo, jak gwiazdy na niebie, ale za lasami, ale za górami mieszka ?nie?ka z karze?kami, tysi?c razy pi?kniejsza od ciebie.
Kiedy to królowa us?ysza?a, zadr?a?a i krzykn??a:
- ?nie?ka musi umrze?, cho?by za cen? mojego ?ycia!
Wesz?a do tajnej, ukrytej komory, gdzie nikt nie wchodzi?, i tam uczyni?a truj?ce jab?ko. Wygl?da?o ?licznie: ?ó?te z czerwonymi kolorami; ktokolwiek by je widzia?, chcia?by je zje??; ale kto by ugryz? kawa?ek, musia? umrze?.
Kiedy jab?ko by?o gotowe, ufarbowa?a twarz i przyj??a posta? wie?niaczki. I tak przebrana posz?a za lasy, za góry, gdzie mieszka?a ?nie?ka u siedmiu karze?ków. Zapuka?a do drzwi.
?nie?ka wychyli?a si? z okienka i zawo?a?a:
- Nie mog? tu wpu?ci? nikogo, siedmiu karze?ków mi zabroni?o!
- Wszystko mi jedno - rzek?a wie?niaczka - gdzie indziej sprzedam jab?ka; tylko jedno chc? ci podarowa?.
- Nie - odpowiedzia?a ?nie?ka - nic mi przyjmowa? nie wolno.
- Obawiasz si? trucizny? - zapyta?a stara. - Widzisz, kroj? jab?ko na dwie cz??ci; t? po?ówk? z czerwonym rumie?cem ty zjesz, a t? ?ó?t? ja.
Jab?ko to by?o tak przemy?lnie zrobione, ?e tylko jedna po?owa, ta z czerwonym rumie?cem, by?a zatruta. ?nie?ka przygl?da?a si? ?licznemu jab?uszku i widz?c; z jakim apetytem wie?niaczka je zajada?a, nie mog?a si? d?u?ej opiera? pokusie, wyci?gn??a r?k? i wzi??a zatrut? po?ow? jab?ka.
Ledwie jednak po?kn??a kawa?ek, pad?a martwa na pod?og?. Widz?c to królowa zawo?a?a:
- Bia?a jak ?nieg, rumiana jak krew, czarnow?osa jak heban! Tym razem ju? ci? twoje kar?y nie obudz?.
A kiedy w domu znów zapyta?a zwierciad?a:
-Zwierciade?ko, zwierciade?ko, powiedz przecie, kto najpi?kniejszy jest na ?wiecie?
zwierciad?o odpowiedzia?o nareszcie:
- Ty?, królowo, najpi?kniejsza jest na ?wiecie!
I tak odzyska?o spokój jej nikczemne serce, taki spokój, jaki nikczemne serce mie? mo?e.
I znów karze?ki powróciwszy do domu znalaz?y ?nie?k? martw? na ziemi. Podnios?y j?. szuka?y, czy znów nie ma czego? zatrutego, rozczesa?y jej w?osy, obmy?y wod? i winem, ale nic nie pomog?o; ukochana dziewczynka by?a martwa.
U?o?y?y j? karze?ki na katafalku i usiad?y doko?a, i przez trzy dni op?akiwa?y swoj? ?nie?ka. Wreszcie postanowi?y j? pochowa?, ale wygl?da?a tak ?wie?o i pi?knie jak cz?owiek ?ywy, a liczka jej by?y tak rumiane, ?e karze?ki zawo?a?y:
- Nie, nie mo?emy jej odda? czarnej ziemi!
I zrobi?y szklan? trumn?, aby mo?na by?o ?nie?k? ze wszystkich stron widzie?. Do tej trumny w?o?y?y dziewczynk?, z?otymi literami wypisa?y jej imi? i ?e by?a królewsk? córk?. Postawi?y trumn? na szczycie góry i jeden z nich zostawa? zawsze na stra?y. Nawet ptaki przysz?y i op?akiwa?y ?nie?k? - najpierw sowa, potem kruk, wreszcie go??bek.
D?ugo, d?ugo le?a?a ?nie?ka w szklanej trumnie i nie zmienia?a si? wcale, wci?? wygl?da?a, jakby spa?a, gdy? by?a bia?a jak ?nieg, rumiana jak krew i czarnow?osa jak heban.
Zdarzy?o si? raz, ?e pewien królewicz przeje?d?a? przez las i przyby? do domku karze?ków, aby tam przenocowa?.
Zobaczy? na szczycie góry szklan? trumn?, a w niej pi?kn? ?nie?k?, a przeczytawszy to, co by?o wypisane z?otymi literami, zwróci? si? do karze?ków i rzek?:
- Dajcie mi t? trumn?, a zap?ac? wam, ile tylko zechcecie.
Ale karze?ki odpowiedzia?y:
- Nie oddamy jej za skarby ca?ego ?wiata!
Na to królewicz:
- Wi?c ofiarujcie mi j?, gdy? nie móg?bym teraz ?y? bez widoku ?nie?ki. B?d? j? czci? i uwielbia? jako najdro?sz? dla mnie istot? na ?wiecie.
Po tych s?owach ulitowa?y si? karze?ki i odda?y królewiczowi trumn?, a ten kaza? s?ugom nie?? j? na ramionach przed sob?.
I zdarzy?o si? wtedy, ?e jeden z nich potkn?? si?, a przy tym wstrz??ni?ciu wypad? z ust ?nie?ki kawa?ek zatrutego jab?ka, który tkwi? w jej gardle. I po nied?ugiej chwili dziewczynka otworzy?a oczy, unios?a wieko trumny i by?a znów ?yw.
- O Bo?e, gdzie jestem?! - zawo?a?a. A królewicz uradowany rzek?:
- Jeste? przy mnie!
I opowiedzia? jej, jak si? to wszystko zdarzy?o, ko?cz?c:
- Kocham ci? ponad wszystko na ?wiecie; pójd? ze mn? do zamku mojego ojca, b?dziesz moj? ?on?
?nie?ka zgodzi?a si?, a ?lub ich odby? si? z wielk? wspania?o?ci? i bardzo uroczy?cie. Na ten ?lub zosta?a te? zaproszona z?a królowa.
Kiedy w?o?y?a wspania?e szaty, stan??a przed zwierciad?em i zapyta?a:
- Zwierciade?ko, zwierciade?ko, powiedz przecie, kto najpi?kniejszy jest na ?wiecie?
Zwierciad?o odpowiedzia?o:
-Ty? pi?kna, królowo, jak gwiazdy na niebie, ale m?oda królowa tysi?c jest razy pi?kniejsza od ciebie!
Zdr?twia?a ze zgrozy z?a kobieta i taki j? l?k ogarn??, ?e postanowi?a ju? wcale na ?lub nie i??. Ale nie mog?a znale?? w domu spokoju, chcia?a koniecznie zobaczy? m?od? królow?.
Kiedy przysz?a na wesele, pozna?a ?nie?k? i oniemia?a ze strachu i przera?enia. I nagle sta?a si? tak brzydka, tak potwornie brzydka, ?e nikt nie móg? na ni? patrze?, a ona sama nie chcia?a ju? przegl?da? si? w zwierciadle. Z krzykiem wybieg?a z pa?acu i ukry?a si? w wielkim, g?stym lesie. Nikt jej ju? wi?cej nie widzia? i nikt nie wie, co si? z ni? sta?o.
A ?nie?ka wraz z królewiczem ?yli sobie szcz??liwie i je?li dot?d nie pomarli, to jesz