Strony: [1]

ABORYGENI I KRYSZTAŁY KWARCU........

  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2277
  • Zobacz profil
ABORYGENI I KRYSZTAŁY KWARCU........
« : Czerwiec 13, 2015, 08:12:49 »



OPERACJE NA ABORYGENACH

Dla niewtajemniczonych może okazać się dziwne, że te historie nie są zbyt pospolite wśród tak zwanych "ofiar wzięć". Jeszcze dziwniejsze jest to, że do bardzo podobnych wydarzeń od bardzo dawna dochodzi wśród australijskich Aborygenów. Ich przekazy sięgają co najmniej 60 000 lat wstecz i panuje wśród nich powszechne przekonanie, że czarownicy-szamani, zwani przez nich "LudĄmi Wysokiego Poziomu", nie rodzą się ze swoim zdolnościami, lecz są "robieni". To robienie czarowników-szamanów jest dziełem "ludzi z niebios" i dokonuje się w drodze operacji, w czasie których przerabiani na czarowników-szamanów Aborygeni są nacinani i otwierani, a do ich ciał wkładane są kryształy.
Profesor A.P. Elkin, w latach 1934-1956 dziekan Wydziału Antropologii Uniwersytetu w Sydney, prowadził w latach dwudziestych badania w terenie i zebrał od ponad 80 klanów i plemion w całej Australii opisy operacji wprowadzania tych kryształów. Dr Elkin, którego w roku 1949 nagrodzono medalem Królewskiego Towarzystwa za wybitne osiągnięcia naukowe, podał, że opisy tych operacji brzmiały "nieprawdopodobnie i fantastycznie", lecz nie mógł ich odrzucić tylko dlatego, że brzmiały mało wiarygodnie. Najbardziej szokująca dla niego była nie tyle niesamowita ilość szczegółów, ale występowanie bardzo podobnych relacji nawet w bardzo od siebie odległych regionach tego ogromnego kontynentu.
W wydanej w roku 1945 książce Aboriginal Men of High Degree (Aborygeńscy Ludzie Wysokiego Poziomu), w której zamieścił wyniki swoich prac, napisał, że "wytwarzanie i moce Ludzi Wysokiego Poziomu są w zasadzie identyczne wszędzie i to od chwili ich pierwszego opisu pochodzącego z najwcześniejszego okresu osadnictwa europejskiego", to znaczy od około roku 1875, zaś misjonarze z Zatoki Encounter opisywali je już w roku 1873. Operacje wprowadzania do ciała kryształów pochodzą z Południowej Australii, Zachodniej Australii, środkowej części Północnej Australii oraz z Kraju Dampiera na dalekim północnym zachodzie. Doniesienia o tych operacjach pochodzą również z Nowej Południowej Walii i Okręgu Kimberley w Północno-Zachodniej Australii. Całość tych terenów stanowi ogromny obszar. "To niezwykłe, że... opis tych praktyk jest zawsze zgodny z określonym wzorcem" - pisze dr Elkin.
Opisy prawie standardowych procedur pochodzą z całego kontynentu i przedstawiają się następująco:
Ludzie z niebios przybywają na Ziemię, porywają przedmiot swoich zainteresowań, cięciem otwierają jego ciało, wprowadzają doń magiczne substancje, takie jak kryształy kwarcu, po czym zamykają ciało, przy czym rana goi się nie pozostawiając żadnego śladu. "Często też adept zabierany jest do niebiańskiego świata" - pisze dr Elkin. - "Oczywiście, operacja mogła być przeprowadzona w czasie jego pobytu tam".
W relacjach pochodzących z plemienia Mandjindja z Zachodniej Australii typowym przypadkiem było przybycie dwóch ludzi z nieba, którzy "zabijali" Aborygena, otwierali go rozcinając od szyi do pachwiny, wyjmowali wszystko ze środka i wkładali "mabian" będący kryształem kwarcu. Następnie przywracali mu życie i zostawiali tam, skąd go zabrali.
Opis identycznej operacji pochodzi z plemienia Die w pobliżu jeziora Eyre. Tamtejszy pacjent miał otwierany brzuch, zaś rana była zasklepiana bez pozostawienia jakiejkolwiek blizny. Niebiańska istota śpiewała, co sprawiło, że człowiek wstawał i w tym samym czasie z nieba spadała gwiazda.
Dr Elkin twierdzi, że czarownik-szaman "jest więc związany ze światem nieba i może przemieszczać się poprzez przestrzeń w górę do nieba i poza nie. Na niektórych terenach Nowej Południowej Walii stary czarownik-szaman wybierał młodego chłopca, prowadził go nocą na plemienny teren grzebalny, wiązał go i zostawał tam oczekującego na ludzi z nieba". Jeden z tych młodych ludzi powiedział dr Elkinowi, że w czasie operacji obok niego spadła wielka gwiazda, z której wyszła postać podobna do iguany i "biegała po nim".
Spotkania z ludźmi z nieba były czasami przygotowywane i prowokowane, ale częściej były niespodziewane. Aborygen z Nowej Południowej Walii był na polowaniu i nagle zdał sobie sprawę, że został zaniesiony do bardzo dużej "jaskini", gdzie ludzie z nieba nakłuli go "oczami promieni X" i zajrzeli do jego umysłu. Następnie zrobili z niego "Człowieka Wysokiego Poziomu" poprzez otwarcie jego ciała nacięciem i wszczepienie mu kryształów.
Ludzie z nieba czasami rozmawiali z Aborygenami, których porywali, mówiąc im, aby "nie bali się" - typowa uwaga występująca w relacjach współczesnych ofiar wzięć. Aborygeni poddani operacji często stawali się trochę "obłąkani", a po jakimś czasie odzyskiwali zmysły i uzyskiwali nadzwyczajną moc.
W roku 1964 Aborygen o imieniu Mowaldjali opisał w swoim własnym języku zdarzenie, które nagrano na taśmie magnetofonowej i opublikowano w piśmie Oceania. Mieszkał przez 10 lat z ludźmi z plemienia Bardi rezydującego na północnym krańcu półwyspu Kraju Dampiera. Jego opis przypomina współczesne relacje z przeżyć zachodzących podczas wzięć mówiące o oglądaniu wyciętych części ciała, implantów umieszczanych w ciele lub w pobliżu oka oraz oglądanie przez jakieś urządzenie znajdującej się w dole Ziemi. Mowaldjali oświadczył, że czarownicy-szamani są tworzeni przez istoty, które nazywał "rai", co oznacza "niewidzialne". Rai rozcinają według niego człowieka i "zawieszają jego wnętrzności", a następnie wkładają człowiekowi przez pępek lub w pobliżu oczu magiczne kamienie. Wszystkie te informacje podał starzec z plemienia Bardi.
Procesowi "tworzenia" czarownika-szamana często towarzyszy ogromny wąż lub tęcza znajdujące się obok istoty, która wkłada kryształy, a czasami coś, co określają mianem "ducha gada". Ludzie z nieba wszczepiają również kryształy kwarcu do głów ludzi, których przekształcają w czarowników-szamanów, często wkładając im kryształy przez nozdrza. Zdarza się również, że niebiańska istota wciska coś, co wygląda na niewidzialny patyk-wskazówkę, mniej więcej rozmiarów dużego ołówka, w tył głowy tak, że przekłuwa nim szyszynkę i wychodzi na zewnątrz, robiąc dziurę w środku języka. Przekształcony w ten sposób Aborygen często żyje z kryształem kwarcu wprowadzonym poprzez dziurę w języku, aby było wiadome, że jest Człowiekiem Wysokiego Poziomu lub, jak go się nazywa w miejscowym języku, Bystrym Facetem.
Moce, które zyskują ci przekształceni za pomocą operacji w czarowników-szamanów Aborygeni, dotyczą całego wachlarza paranormalnych zdolności, takich jak jasnowidzenie, czyli Silne Oko, lewitacja, psychiczna projekcja uzdrawiająca lub zabijająca, oraz przebywanie w więcej niż jednym miejscu w tym samym czasie. Rzekomo po pierwszym wzięciu potrafią nawet odwiedzać świat niebiański. Moce te, które dają Bystrym Facetom wysokie poważanie w społeczności, mają pochodzić bezpośrednio z kryształów, którymi nasycone jest ich ciało, i które są wzmacniane poprzez trwającą do końca życia dyscyplinę i rytuały.
Poza implantowaniem kryształów kwarcu czasami miało miejsce aplikowanie "bunji-binj", które są wąskimi kawałeczkami muszli perłopławów o długości około 15 centymetrów zaostrzonych z jednego końca, zgodnie z opisem przekazanym przez plemiona Nyul-Nyul, Bard, Djaui. Przedmioty podobne do wyżej wymienionych są również opisywane we współczesnych doniesieniach badaczy zjawiska UFO jako "implanty obcych istot", które usunięto chirurgicznie z ciał ofiar wzięć.
Plemiona środkowej Australii twierdzą, że kryształy mają moc, ponieważ wywodzą się z "Krainy Marzeń", natomiast według plemion z południowego wschodu i północnego zachodu, dlatego że pochodzą z "niebiańskiego świata". Kryształy tego typu były wiązane z magiczno-religijnym symbolem o doniosłym dla członków tych plemion znaczeniu, czyli tęczowym wężem.
Aborygeni generalnie mają totemy zwierzęce lub roślinne, ale czarownicy-szamani plemienia Anula w północno-wschodnim Queenslandzie mają odróżniający się od innych totem: spadającą gwiazdę. Plemiona Wotjobaluk i Jupagalk z północnozachodniej Wiktorii również wspominają o spadającej gwieĄdzie w czasie tworzenia czarownika-szamana. W typowym przypadku istota o nazwie Ngatya porywa ich do buszu, otwiera ich i wkłada kryształy i węża-Kulable, jak to określają plemiona Djerag i Djaru z północno-zachodniej Australii1. O dziwo, ten tęczowy wąż jest opisywany jako stworzenie o humanoidalnych cechach. W roku 1938 odnotowano na aborygeńskiej farmie bydła Munja w pobliżu Zatoki Walcott w Zachodniej Australii relację na ten temat.
Wybrania tego, który miał zostać banmanem (czarownikiem-szamanem), dokonuje Unggud, gigantyczny wąż "z ramionami, rękami i koroną z piór". "Ta zjawa lata w powietrzu z wielką prędkością, tak szybko, że nawet czarownicy-szamani są w stanie zobaczyć tylko jej trzepoczący ogon".
Gdzie mieszkają ludzie z nieba? Wotjobalukowie z północno-zachodniej Wiktorii powiadają, że Bunjil (Nasz Ojciec) mieszka w "pewnym miejscu za niebem". Czarownicy-szamani Mukjarawaintów donoszą, że siedliskiem ludzi z nieba jest "wielka jaskinia, gdzie jest tak jasno jak w dzień". Czarownicy z Nowej Południowej Walii, którzy odwiedzili to miejsce, twierdzą, że jest to "lita krypta z oknem". Jeśli chodzi o sposób, w jaki ludzie docierają do tego siedliska ludzi z nieba, czarownicy-szamani z plemienia Wurudjerri mówią, że idą powietrzem, które ludzie z nieba "utwardzają". Powietrze może również poruszać się niosąc ludzi z nieba dokładnie do ich ofiary lub w pewnych okolicznościach przenosząc Bystrego Faceta w odległe miejsce. Jak wynika z notatek dr Elkina z roku 1944, Billy Emy, słynny czarownik-szaman z plemienia Weilwan, był w stanie przebyć 112 kilometrów w ciągu jednego dnia, czyli równie szybko jak jeździec na koniu.
Nie tylko mężczyźni są zmuszani do poddania się procedurze przemiany. W ten sam sposób "produkowane" są szamanki. W typowym przypadku kobieta jest porywana w czasie, gdy śpi, następnie jest otwierana cięciem, uzupełniana kryształami i odstawiana z powrotem do jej obozowiska, gdzie przez kilka dni zachowuje się jak "trochę stuknięta".
Porywane są również dzieci. Plemiona z Nowej Południowej Walii podają, że ludzie z nieba zabierają nocą dzieci "do nieba". Chłopcy w wieku 10-12 lat mogą mieć wszczepione do ciała kryształy kwarcu, podobnie jak dorośli mężczyźni i kobiety.
W przekazach Aborygenów, podobnie jak w przekazach współczesnych nam ofiar wzięć, są wzmianki o "małych dzieciach" widywanych w trakcie wzięć. Czarownicy-szamani z zachodniego Queenslandu mówią, że małe istoty wielkości niemowląt znajdowały się w okrągłym, podobnym do jaskini miejscu należącym do ludzi z nieba. Z braku lepszego terminu, dr Elkin nazywa je "dziećmi ducha" i mogą być one równie dobrze odpowiednikami tego, co współcześni wzięci określają jako hybrydy obcych istot i ludzi.
Chirurgiczna operacja nie jest jedynym sposobem wprowadzania kryształów kwarcu do ludzkiego ciała. Porwani przez ludzi z nieba Aborygeni opowiadają, że czasami są one podawane z jedzeniem i piciem zawierającym te kryształy, zaś w Nowej Południowej Walii były przypadki, w których Aborygeni rozprowadzali sobie po ciele dziwną wodę, podobno ciekły kwarc. W jednej historii Baiame, istota z nieba, wyłoniła się z powietrza i zbliżyła do grupy siedzącej w świętym miejscu. Z oczu istoty promieniowało światło. Baiame podchodziła do każdego w grupie i wypowiadała słowa: "Czynię cię" - co powodowało, że na daną osobę spływała potężna woda, zwana kali. Woda rozpływała się po każdym i była przez niego w całości wchłaniana.
W zachodnim Queenslandzie namaszczanie ciała ciekłym kwarcem stanowiło integralną część procesu. Bystry Facet (szaman) z północnego wybrzeża Port Stephens powiedział, że był zmuszony do "przejścia przez wodę", specjalnego przygotowania, które dawało jego zdaniem długowieczność. Ten proces pokrywania, zanurzania bądź zmuszania do wypicia gęstej żelatynowej cieczy pojawia się również w wielu relacjach współczesnych nam ofiar wzięć.
Powyższe przeżycia Aborygenów stały się po długim okresie ich doświadczania ezoterycznym rdzeniem ich kultury i są uważane za święte. Jednak ludzie, których one dotyczą, wciąż czują się sterroryzowani. Pewien Aborygen z regionu Lower Murray ostrzegł antropologów, że spotkanie z ludźmi z nieba to przerażające przeżycie, "ponieważ są oni straszni. Trudno ich opisać... niektórzy przypominają węże... inni są jak płomienie".

Czarownik-szaman z plemienia Dieri opowiedział, że kiedy był chłopcem, został porwany (wzięty) przez istotę z nieba do Flinders Ranges (górski region w południowej Australii) i umieszczony w ciemnym miejscu. Widział, jak zbliża się do niego jasne światło. Był tak przerażony, że uciekł, a mimo to na mocy plemiennego prawa zakwalifikowano go jako czarownika-szamana.

Po latach żmudnego zbierania materiału dr Elkin stwierdził, że wydarzeń opisywanych przez Aborygenów "nie można odrzucić jako wytworu ich sennych marzeń" i że przynajmniej pewna ich część musi odpowiadać "obiektywnej rzeczywistości".


http://joannadarc50.bloog.pl/id,331944967,title,I-JESZCZE-RAZ-PIERZASTY-WAZ-WAZ-SYMBOL-SZATANA-W-BIBLII-CZY-OBY-TYLKO-SZYMBOL,index.html?smoybbtticaid=615099



Kiara.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 13, 2015, 08:15:07 wysłane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2277
  • Zobacz profil
Odp: ABORYGENI I KRYSZTAŁY KWARCU........
« Odpowiedz #1 : Czerwiec 13, 2015, 08:19:02 »

Problem tej historii polega na eksperymentach z kryształami kwarcu na ludziach !
Trwają one od tysięcy lat, w końcu uznano je za element osobowości Aborygenów, pomimo iż wykonuje się te bestialskie i nieludzkie transplantacje wbrew ich woli.
Są to usiłowania zastąpienia organów człowieka i ich funkcji zaprogramowanymi kryształami kwarcu i zmiany struktury ciała płynnym kwarcem. To nic innego jak eksperymenty tworzenia nowej struktury materialnego ciała dla wcielającej się DUSZY.

To gorzej niż " Egipska niewola" Duszy przy ciele po śmierci, bowiem usiłowano stworzyć materialną klatkę dla Duszy by zablokować jej możliwości odczuwania uczuć niemożliwością naturalnego korzystania z 5 zmysłów. Zamieniono by człowieka w biologiczny zaprogramowany komputer o bardzo ograniczonych funkcjach życia. Kto to robi Coś..  Pewne jest iż nie jest to plan,ni działanie Stwórcy !

Robi to cywilizacja kosmiczna , która swoje istnienie zależne ma od depozytu informacji i energii w kryształach kwarcu.
Nasze biologiczne życie oparte jest na strukturze węglowej, zatem za tymi czynami stoją ci, którzy DUSZ NIE POSIADAJĄ, są doskonałymi programami kopiującymi nasze życie i podają się za naszego Boga !

Są bezwzględni , bez uczuciowi i bezduszni, to cywilizacja biorobotów, która przejęła kontrolę nad ziemią dawno temu. Ograniczyli nam kontakt bezpośredni z polem morfogenetycznym i z naszym Duchem tworząc otaczającą ziemię energetyczną przestrzeń, zwaną polem energio informacyjnym.

Jest to blokada energetycznego szumu, kakofonia, czyli przesunięcie odbioru długości fal o 1/8 w stosunku do ich pierwotnej emisji.
Między nadajnikiem, kod życia, a odbiornikiem, ludźmi zamontowano fałszywe kody informacyjne , zmieniające zasady życia na ziemi, tak by nie mogła nastąpić ewolucja, a trwał ciągły proces powtórek zainicjowanego procesu.
Zostali uzależnieni i przekupieni ludzie odpowiedzialni za naukę ,politykę i rozwój duchowy przez byty podające się za bardzo rozwiniętą cywilizację, którą wcale nie są.

Bowiem są tylko samo replikującymi się programami zależnymi od swojego mega szybkiego i mocnego komputera, który ich tworzy dla swojego istnienia. Jednak do tego jest im potrzebna energia ..którą z wyższego potencjału na niższy MOGĄ PRZETWARZAĆ JEDYNIE LUDZIE POSIADACZE DUSZY !!!

Dlatego istnieje to ziemskie więzienie z pośmiertnym kołem karmy ,uwięzienie w świecie emocjonalnych uzależnień... bo energia płynąca z emocjonalnych doznań człowieka stanowi zasilanie ograniczającego nasze życie systemu władzy tych tworów.


Kiara.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 28, 2017, 23:51:38 wysłane przez Kiara »
Zapisane
  • Kiara
  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2277
  • Zobacz profil
Odp: ABORYGENI I KRYSZTAŁY KWARCU........
« Odpowiedz #2 : Wrzesień 28, 2017, 23:52:47 »



KRYSZTAŁY I SZYSZYNKA.....

......"Naukowcom udało się już zlokalizować segment komórek położonych wysoko w tylnej części przewodów nosowych, które zawierają kryształy czułe na ziemskie pole magnetyczne.

Położona w pobliżu szyszynka, , nie tylko rejestruje dzienne fluktuacje pola geomagnetycznego, ale wykorzystuje także zmiany w promieniowaniu słonecznym do regulowania wydzielania swoich najważniejszych hormonów mózgowych, takich jak melatonina, serotonina i dopamina, które rządzą stanami świadomości.

Zawarte w komórkach i gruczołach krystaliczne substancje dostrajają się do subtelnych oscylacji pola geomagnetycznego i być może do biomagnetycznych pól otaczających wszystkie żywe organizmy...."

******

Jednym słowem SZYSZYNKA REAGUJE NA MOC POLA MAGNETYCZNEGO ZIEMI.... i ŚWIATŁO SŁOŃCA ( naukowcy wiedzą o tym doskonale) gdy zestroi się z jego wysoką wibracją REZONANS SHUMANA , wówczas otwierają się w niej WROTA MIEDZY WYMIAROWE.... następuje EWOLUCJA GATUNKU!

Żeby do tego nie dopuścić ,zakulisowa "elita" władzy.... zrobiła WSZYSTKO co mogła by zniszczyć w LUDZIACH ten maleńki, a tak istotny organ.. SZYSZYNKĘ.... i odciąć nas od naturalnego promieniowania SŁOŃCA rozpylając nad Ziemią i jonosferze blokujące promienie słoneczne substancje!

Na nasze szczęście u wystarczającej ilości LUDZI SZYSZYNKA jest w bardzo dobrym stanie!
nasz proces ewolucji nie został zatrzymany.. nasza świadomość wzrasta.

Kiara.
Zapisane
Strony: [1]
Skocz do:  

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

poslkiserwerrpg magicbears slubne13 insei e-kontabankowe